Malta Marathon


Przygotowania do wczesnowiosennego maratonu rozpoczęły się na początku października. Dwa miesiące mocnego biegania, dwa zupełnie luźne. Trzy tygodnie przed startem z powrotem mocno.

Dzień przed startem:

Kolejka po pakiety startowe ma 500 metrów. Nic dziwnego. Zapisy odbywają się w sklepie, a prowadzi je dwóch starszych panów, którzy już się dawno pogubili w stosie papierów. Dzień przed startem to deszcz, wiatr i chłód.

Dzień startu:

Pobudka o 6.00, mocne śniadanie. Organizacja nie nadąża. Mata dopiero kładziona, baner już zwiał wiatr. Biegacze w kurtkach i workach na śmieci z wyciętymi dziurami na głowę i ręce. Zaczynam bieg w polarze. Zrzucam go na 5km i w końcu rozgrzany zaczynam swobodnie biec. Już jest ciepło, lekki wiatr, a początek z górki jedynie zachęca do podkręcenia tempa. Robimy jedną dodatkową pętle, by po 9km połączyć się z trasą półmaratonu. W tym momencie jeszcze ich nie widać. Są natomiast piechurzy, który skutecznie nas blokują. Z drugiej strony uskrzydla ciągłe ich mijanie i możliwość ponarzekania, odwrócenia uwagi od wysiłku. Trasa do góry i w dół i tak w sumie przez 35km. Ciężko biec jednostajnym tempem.

Do 40km biegnę na 3:12. Zatrzymuję się raz na 38km i idę przed 50 metrów. Brakuje powietrza. Tracę 4 minuty i ostatecznie kończę z czasem 3:16:07. Rekord poprawiony o prawie 3min 30 sek. To jest rozsądny wynik.

Uwagi:

Przyzwyczajeni do „porządnej” organizacji i orientacji na biegacza nie będziecie zadowoleni z tej imprezy. Jeśli chodzi o wiosenne przedbiegi, to polecam jak najbardziej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s