II Bieg Szlakiem Dzika – relacja


Dziki dzik, kolega biegacz, przesyła relację z II Biegu Szlakiem Dzika, którego jest organizatorem i uczestnikiem.

W ostatnią niedzielę, 7 sierpnia odbyła się impreza biegowa pod tytułem Bieg Szlakiem Dzika. Była to druga edycja biegu przełajowego z Polic do Szczecina organizowana jednocześnie na dwóch trasach: normalnej (ok. 10km) i extrem (ok. 13km) przez przepiękną Puszczę Wkrzańską. Miałem wyjątkową możliwość obserwować bieg z dwóch perspektyw – organizatora oraz zawodnika.

II Bieg Szlakiem Dzika

Znakowanie trasy w pełnym osprzętowaniu

Bezpośrednie, dzikie przygotowania wypełniły me serce w sobotę od rana gdzie ramię w ramię i racica w racicę, wraz z osobą, która włożyła najwięcej pracy w powstanie imprezy oznaczaliśmy trasę. Praca bardzo czasochłonna i usiana wieloma wątpliwościami. Chcieliśmy uniknąć oszpecania lasu kilometrami taśmy ostrzegawczej i zdecydowaliśmy się na system „skrawkowy”, umieszczając paski taśmy, tak aby zawodnicy mogli bez problemu trafić za nimi, do mety. Jedynie bardziej skomplikowane fragmenty lub rozwidlenia tras były taśmowane całkowicie. Po 7 godzinnym spacerze znakowanie zostało zakończone (dzień wcześniej znakowane były odnogi trasy extrem). Trzeba było szybko jechać i pouzupełniać pakiety startowe o batoniki i inne dobra oraz dostarczyć je na miejsce startu. Ostatnie przygotowania zakończyły się późno wieczorem i jeszcze przed startem, obaj padaliśmy z nóg!

II Bieg Szlakiem Dzika

 

Człowiek tak zabiegany przy organizacji, że nie miał nawet czasu się ogolić

 

W niedzielny poranek zagnaliśmy wszystkich znajomych i członków rodziny do pracy. Cześć z nich była rozstawiona na punktach w lesie, reszta pomagała na starcie i mecie. Przy zapisach było sporo krzątaniny i tłoku ponieważ korytarz miejskiego OSiR był dość wąski, a biegacze przyjeżdżając z różnych części Polski byli na miejscu jeszcze przed nami i jeszcze przed rozpoczęciem weryfikacji w kolejce czekało kilkanaście osób.

II Bieg Szlakiem Dzika

II Bieg Szlakiem Dzika

Tajemne tautaże

II Bieg Szlakiem Dzika

Napięcie rośnie

Ostatecznie jednak każdy otrzymał swój pakiet startowy na czas. Ja sam 15 minut przed startem, wskoczyłem szybko w strój sportowy i wraz z resztą nabuzowanych pozytywną energią dzików zbliżyłem się do miejsca startu. Tam kilkoma donośnymi dźwiękami podnoszącymi i tak już wysoki poziom adrenaliny, zagrzewał nas do boju znajomy o uroczej ksywce „mroczny pomiot”. Przy energetyzujących dźwiękach wydobywających się z gitary elektrycznej rozpoczęło się tradycyjne odliczanie i stado biegowych dzików ostro zaryło racicami i wystrzeliło przed siebie.

Po ok. 2 kilometrach prowadzących przez działki i pola wbiegało się w Puszczę Wkrzańską – tam też rozdzielały się drogi zawodników z trasy extrem i normal. Wraz z grupką tych nieco bardziej szalonych dzików wskoczyliśmy odbiliśmy na bardziej urozmaicony szlak gdzie pojęcie „droga” było bardzo umowne i często należało biec przez leśne ostępy kierując się jedynie wstęgami z taśmy. Strasznie cieszyły mnie komentarze (ujęte mniej lub bardziej dosadnie) dotyczące trudności i urozmaicenia trasy: o to nam chodziło! Niestety już po kilkunastu minutach okazało się, że bieg nie obędzie się bezproblemowo. Kilku szybszych zawodników, pędząc co sił w nogach nie zauważyło, że trasa odbija w inną stronę i pomyliło szlaki. Cześć z nich dość szybko się zorientowała, że coś jest nie tak i zawróciła rozglądając się dokładniej znalazła właściwą drogę. Trzeba jednak przyznać, ze w tym (i w kilku innych miejscach) mogliśmy dołożyć kilka metrów taśmy i problemu by nie było. Na kolejnych kilometrach widziałem jednak zawodników twardo trzymających się ścieżki, mimo że taśmy i inne znaki aż raziły po oczach nakazując skręt w zarośla, czy mniej dostępne drogi. To chyba pozostałość po startach ulicznych, gdzie pędzi się przed siebie główną droga, a każdy skręt jest odgrodzony wozem policyjnym. W lesie niestety (a może i na szczęście?) tak ni można zrobić i zawodnicy musieli wykazać się pewną dozą koncentracji i uwagi.

II Bieg Szlakiem Dzika

Dziki bacznie obserwowały zawodników z taśm wyznaczających rozwidlenia trasy

Jednak największe zaskoczenie przyszło trochę przed połową trasy, gdy okazało się, że oznaczenia wyprowadziły na pole, które nie wchodziło w cześć wyznaczonej przez nas trasy. Jak to możliwe!? Nie było czasu na roztrząsanie tego problemu – należało pędzić jak najszybciej do kolejnego punktu kontrolnego. Szczęśliwie dobra znajomość okolicznych lasów pozwoliła w miarę szybko wrócić na właściwy tor i już do końca twardo się go trzymać. W znacznie gorszej sytuacji byli ludzie nie znający okolicy i biegnący samotnie, ponieważ oni mogli liczyć jedynie na własny instynkt. Zwartą grupą, z którą zagubiliśmy się na początku, pędziliśmy przez liczne podbiegi, powalone drzewa i inne liczne przeszkody terenowe – nudy nie było! Troszkę ponad kilometr przed czekał nas bardzo „wesoły” podbieg: ludzie zmęczeni przebiegniętą częścią trasy musieli pomagać sobie rękami aby pokonać to naprawdę strome wzniesienie – a ile ciepłych słów przy tym usłyszałem! Jeszcze tylko odrobina wysiłku i wpadamy na upragnioną metę.

II Bieg Szlakiem Dzika

Tuż przed metą stał Toi Toi, który nie wytrzymał napięcia i padł

II Bieg Szlakiem Dzika

Upragniona meta. Jednego z jegomości ze zdjęcia spotkałem 2 dni wcześniej na Woodstocku – widać wie co to dobra zabawa!

Na miejscu powoli rozkręca się już piknikowa atmosfera. Zawodnicy z trasy „normal” przybiegali zazwyczaj wcześniej i już zdążyli dopaść do kiełbasek i innych smakołyków. Okazało się niestety, że przy przenosinach organizatorskich zabawek z Polic do Szczecina, medale zostały na starcie i trzeba było je szybko odzyskać. Tak więc wręczanie tych wyjątkowych, ręcznie robionych medali ceramicznych odbywało się w dość dziwnych okolicznościach: mianowicie nasze piękne hostessy chodziły i rozdawały medale każdemu kto był odpowiednio umęczony lub zgłosił się do nas – sposób awaryjny, ale chyba się sprawdził ponieważ nikt nie narzekał.

II Bieg Szlakiem Dzika

W oczekiwaniu na nagrody

II Bieg Szlakiem Dzika

Dobry posiłek po biegu to podstawa

II Bieg Szlakiem Dzika

Bojowa fryzura z okazji biegu 🙂

II Bieg Szlakiem Dzika

Radość organizatora po szczęśliwym dotarciu do mety

Następnie przyszła pora na wręczenie nagród – zgodnie z naszym zamysłem jedynie symbolicznych. Zwycięzcy poszczególnych tras otrzymali po posążku przedstawiającym patrona biegu, natomiast miejsca II i III po specjalnie przygotowanym i oprawionym dyplomie. Warto wspomnieć o pięknym zachowaniu Jurka Skarżyńskiego, który zrzekł się I miejsca na rzecz Łukasza Maciejskiego, który przybiegł za nim, choć prowadził cały bieg, a na końcówce pomylił trasy i przebiegł dodatkowych kilkaset metrów. Wspaniała postawa!

II Bieg Szlakiem Dzika

Jurek Skarżyński

Po nagrodzeni zwycięzców rozpoczęło się losowanie nagród. Bardzo staraliśmy się zorganizować upominków dla wszystkich uczestników i chyba nam się udało, ponieważ ponad połowa zawodników dostała jakąś nagrodę. Chcieliśmy aby było to coś użytecznego i o sportowych charakterze, a nie czajnik czy równie przydany przedmiot, często losowany na wielu biegach. Szczęśliwcy dostali buty od firmy Brooks lub spore rabaty na zakupy produktów tej marki, inny dostali bogaty zestaw upominków od najlepszego sklepu dla biegaczy całym województwie (albo i lepiej): Run Expert oraz naprawdę wiele innych.

II Bieg Szlakiem Dzika

Nagrody, nagrody, nagrody i jeszcze raz nagrody!

Po wszystkim trzeba było posprzątać polankę, na której była meta, choć należy pochwalić wszystkich biegaczy i kibiców za porządek – sprzątania naprawdę nie było wiele! Inną sprawą, było ściąganie taśmy z trasy. Drugi raz przyszło mi tego dnia robić trasę extrem, tym razem w żółwim tempie zatrzymując się co kilkanaście metrów. Rozwiązała się również zagadka pomylonej trasy: okazało się, że ktoś przewiesił ok 8-10 oznaczeń wstążkowych, zabierając je zakrętu i przekładając na drogę prowadzącą na pole. Cytując klasyka kabaretu, choć bliżej mi do płaczu niż śmiechu było „witki opadają”. Kto i po co robi takie numery, nie mam pojęcia ale skutecznie popsuł zabawę wielu biegaczom a organizatorów mocno zniechęcił do dalszej zabawy w robienie biegów – bo jaki to ma sens, gdy ogrom pracy idzie na marne?

II Bieg Szlakiem Dzika

Bez pomocy przyjaciół i rodziny nie dali byśmy rady – Dzięki jeszcze raz!

Podsumowując, było to dla mnie nowe i wyjątkowe przeżycie. Świetnie się bawiłem, a zarazem strasznie stresowałem i nie czułem takiego 100% luzu, bo wciąż setki spraw organizatorski latało mi po głowie. Polecam każdemu, kto organizuje biegi aby spróbował w nich wystartować – zmiana perspektywy pozwala dostrzec znacznie więcej. Mam nadzieję, że reszta dzikiej biegowej braci bawiła się dobrze, mimo naszej amatorki i wielu niedociągnięć, a piękno trasy zachęci do częstszych wypadów do lasu i odkrywania nowych ścieżek w swojej okolicy.

II Bieg Szlakiem Dzika

Tak więc rozciągać racice i na szlak!

RELACJA VIDEO – http://www.youtube.com/watch?v=rKZGQSgqDZU

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s