GoBieg – relacja


I po biegu. Świetna atmosfera i miękkie ścieżki. To zupełnie inne wydarzenie niż wczorajszy XXI Bieg Solidarności.

————

Ubieram koszulkę z zeszłorocznego Maratonu Wrocław. Wyprana rano, przypomina jak genialnym wydarzeniem jest Maraton Wrocław.

Odpinam rower, do sakw pakuję jeszcze świeże asics enduro 7, ciuchy na przebranie i jadę na Oporów. Od siebie mam trochę ponad 10km. To nic. Świeci słońce i można jechać. Tuż przed zbiórką łapię gumę i muszę iść. Stojąc w kolejce przyglądam się innym. Biorę numerek, wafelka, zostawiam swoje ulotki.

Niebywała kolejka. Biegacze zgodnie z zaleceniami organizatora Tomka Stefanickiego są już w kolejce po numery kilka minut po 15.00. Spotykam kilka znajomych twarzy, lecz większość to dla mnie nowość. To wrocławska grupa I Ty Możesz Zostać Maratończykiem. Ciekawa idea, zastanawiam się, jak potraktują ten bieg. Dla mnie to kolejny sprawdzian. Wyznaczone międzyczasy metodą Danielsa wskazują, że będzie dobrze jak pobiegnę 5km poniżej 19 minut. Po wczoraj wiem, że to bardzo osiągalne. Jeszcze trochę czasu, czas na rozgrzewkę.

Wokół mnóstwo osób, które niezwiązane z Biegiem przyszły do Parku w ramach akcji Wrocławianie na Polanie. Ścieżki przepełnione, ale żadnemu z nas to nie przeszkadza. 10 minut truchtu, trochę rozciągania, skipy A i B, C jak zawsze odpuszczam. Kilka szybszych odcinków, by podkręcić tempo. W tle mam grupę I Ty Możesz Zostać Maratończykiem rozgrzewających się z trenerem tuż przy małej scenie. Wykorzystuję ten moment, by ustawić na linii startu. Miejsca na 4-5 osób z przodu, ale wiem, co za poziom prezentują biegacze obok mnie. Rzucam pytanie, jakie czasy wczoraj. Przez megafon zostaje objaśniona trasa i zasady; nie ma pytań. Alarm próbny i właściwy. Ruszamy. Pierwszych dwóch zawodników od razu na prowadzenie. Pierwsza pomyłka, gdyż zamiast za strzałką w lewo na pierwszym zakręcie lecą w prawo. Szybko krzyki, żeby zawracali. Obok mnie kilka młodszych osób, które nie zważając na dystans, już teraz biegną na maksa. I jestem pełen podziwu, gdyż jeden z nich, w koszulce z zeszłorocznego maratonu trzyma się ze mną do prawie 4km. Nie wiem, co potem się z nim dzieje.

Biegiem w stronę pobliskiego wzgórza, gdzie prawdopodobnie większość z nas przynajmniej raz ćwiczyła podbiegi. Tu już zawracamy. Zaraz zaraz, pierwszy km w czasie 3:20, na drugim jest niecałe 7:00. To dobry znak, ale czy aby nie za szybko. Zawracamy za wzgórzem i biegniemy drugą stroną. Zerkam na zawodników, którzy są po przeciwległej stronie. Tam chyba nie ma walki o miejsce. Jest na pewno walka z samym sobą. To dobrze.

Przebiegamy przez ulicę, gdzie wolontariusze zatrzymują auta. Jeden z organizatorów powiedział mi kiedyś, że w czasie takiej imprezy „funkcjonują” i „przejmują” po części uprawnienia straży. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale każdy z nas może bez zatrzymywania się przebiec. To już 4km, dobra, przyspieszam. Buty bez amortyzacji, ale jak niezwykle stabilne. W zakręty wchodzę bez zwalniania i zyskuję przewagę na zawodnikiem przede mną. Szybka wymiana spojrzeń, jedno dwa zdania i biegniemy wspólnie ze 150 metrów. Na 5km mam 18:12 (a wczoraj było 18:40), teraz jakby zwalniam. To był dla mnie priorytet. Sprawdzić siebie na tym dystansie. Odpuszczam i zostaję wyprzedzony. Jeszcze dwa mocne zakręty, uważać na kamień i wpadam na metę. Jestem 7 z czasem 19:31.

Szukam na sobie suchego skrawka koszulki by przetrzeć twarz z potu. Nie ma. Biorę kubek wody i wylewam na głowę. Gratuluję tym, co przede mną i siadam obok starty lekko się rozciągając. Cieszę się, że jest na dzisiaj tylu i że to najwyraźniej zgrana grupa. Choć nasuwa się pytanie, gdzie reszta grupy I Ty Możesz Zostać Maratończykiem? Czyżby pojechali na Półmaraton do Piły? 🙂

Odpinam rower, zmieniam koszulkę i uciekam. Teraz trzeba jakoś do domu dotrzeć…

Dziękuję za bieg i atmosferę. Dobrze wytyczona trasa i przyjazna atmosfera. Pokusiłbym się o prezentację grupy tuż przed biegiem i kilka słów o Maratonie Wrocław.

Wyniki można przejrzeć na stronie http://timepro.pl/liv/n037/

Reklamy

2 myśli nt. „GoBieg – relacja

  1. Szkoda, że to był bieg zagraniczny, bo może też bym wystartował. Fajnie, że zyskiwałeś przewagę nad zawodnikiem, który biegł przed tobą, chociaż muszę przyznać, że to jakiś fenomen.
    I jeszcze jedno. Napisałeś: „Gratuluję tym, co przede mną”. NIE WIERZĘ! A dlaczego nie pogratulowałeś tym, co byli za tobą, np. ydurowi?!? Co to za przyjemność gratulowania lepszym?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s