SkyRunning World Series Final – Sentiero delle Grigne, dzień 2


Budzę się rano z lekkim bólem głowy. Może to przez to świeże powietrze. Wychodzę przed hotel i od razu widzę te niesamowite góry, przez które będę się jutro przedzierał. Robię kilka zdjęć i uciekam na skromne śniadanie.

Filiżanka herbaty, bułka z dżemem i dwa sucharki. Pełnowartościowe śniadanie. Dobrze, że w planie jest teraz długi spacer, może znajdę gdzieś jakąś pasticerie. Krążę po okolicy i nie mogę znaleźć żadnego sklepu. Dopiero po godzinie w jedną stronę znajduję warzywniak, a w nim wodę. Potem będę już korzystał ze źródełek, których akurat nie brakuje.

Idę do Pasturo odebrać swój pakiet startowy. Dostaję dużą torbę z upominkami. Oprócz numeru startowego i zestawu kiełbasek nic mi się stąd nie przyda. Miałem spotkać się z organizatorem, lecz nie mogę go znaleźć. Mało kto mówi tu po angielsku, więc wykorzystuję swój łamany włoski i sporo gestykuluję. Na obiad to, co było w pakiecie. Po drodze dwie bułki słodkie  do wieczora daję radę. Idę wcześniej wspiąć się na jakąś górę tuż za hotelem, znajduję wodospad i korzystam ze świeżego powietrza. Odpuszczam briefing. Z wieczornej relacji dowiaduję się, że nic mnie nie ominęło. Dosiadam się do trójki Anglików i wspólnie przy kolacji opowiadamy sobie o bieganiu i podróżowaniu. Tuż obok nas dwie zgrane grupy: Hiszpanie oraz Włosi. To dwa przeciwne obozy. Nic więc dziwnego, że unikają ze sobą kontaktu. Jak się pewnie okaże, będą wśród nich zwycięzcy. Jest i pewniak do tytułu mistrza świata Oihana Kortazar, która z dzieckiem na ręku opowiada najwięcej.

This slideshow requires JavaScript.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s