Praska Dycha – relacja


Trzykrotnie próbowałem się zapisać na Praską Dychę, bezskutecznie, notorycznie się spóźniałem. Teraz preferuję zapisywanie się zaraz po otwarciu takiej możliwości i wreszcie się udało. W ramach zawodów Organizator przewidział dwa biegi – podstawowy oraz szybki. Do podstawowego mógł się zapisać każdy (kto zdążył, rzecz jasna), do szybkiej edycji tylko ci, którzy mają rekord życiowy poniżej 45 minut. Z powodów ambicjonalnych oczywiście rzuciłem się na szybką edycję, później jednak zacząłem się poważnie nad tym zastanawiać – czy jednak nie lepiej było biec w podstawowym biegu? Wcześniej (o 12:00 zamiast o 13:10), weselej i więcej biegaczy można prześcignąć? A w tej szybkiej wersji to będą sami szybcy – jak sama nazwa wskazuje – więc można zostać prześcigniętym… Stało się jednak, biegnę w szybkiej wersji, wśród 150 biegaczy. Podstawowa edycja obejmuje 600 zawodników, klasyfikacja łączna ma być wspólna.

Z Warszawą mam swoje porachunki – choć mieszkam tu od kilkunastu lat to wszystkie może życiówki są spoza Stolicy. Co bieg w Warszawie – to porażka, coś zawsze idzie nie tak jak powinno – za zimno, za ciepło, za dużo startujących, niedoleczone przeziębienie, wredni kibice, niedobre buty – zawsze trzeba mieć jakiś pretekst żeby zwalić winę za słaby czas. 38:11 wybiegałem w Legionowie w 2009-tym, od tego czasu biegłem wiele razy 10 km, ale zawsze z gorszym czasem. Ten rekord zwyczajnie ma brodę. Tym razem wiedziałem, że po sezonie maratońskim jestem ciągle w dobrej formie i zdecydowanie wmawiałem sobie, że czas poniżej 38 minut należy mi się jak psu zupa.

Praska Dycha odbywa się w Parku Skaryszewskim, reprezentacyjnym zielniku Stolicy, szeroko uczęszczanym i lubianym przez Warszawiaków. Pomimo, że mieszkam w tym mieście kilkanaście lat nigdy w Skaryszaku nie byłem. Z opowiadań wiem tylko, że jest płasko, asfalt dostateczny choć czasami poważnie nadgryziony zębem czasu. Ponieważ z uwagą czytam regulamin każdych zawodów, na które jadę, wiedziałem, że bieg odbędzie się w kilku pętlach. W odróżnieniu od większości kolegów biegaczy uwielbiam bieganie w pętlach, daje mi to poczucie kontroli, dla mnie nieocenione, szczególnie przy krótszych biegach.

W biurze zawodów pojawiłem się ze swoją Lucyną, która z racji odpoczynku po przebiegniętej setce, nie brała udziału w Praskiej Dysze. Awarię miał również nasz przyjaciel, któremu nawaliło ścięgno Achillesa, postanowił odpuścić praski wyścig by podkurować się do Biegu Niepodległości. Biegnę więc sam, ale mam dwójkę kibiców. Na starcie pojawili się jednak jeszcze inni przyjaciele, w liczbie 2 + pies, ubrani w białe koszulki z napisem „Biegnij Grześ Biegnij”. Wiecie co pomyślałem? Że jak nie zrobię tej życiówki to chyba ich wszystkich okłamię, że jednak mi się udało. W dodatku Lucyna powiedziała w drodze do szatni – „no to teraz nie masz wyjścia”. I faktycznie, jak się nad tym zastanowić – tyle zachodu, wysiłku, a zawodnik się pośliznął….

Obejrzeliśmy wszyscy podstawową edycję biegu, rzeczywiście trasa jest szybka i płaska, ale podziękowałem losowi, że zapisałem się na szybką wersję – tutaj byłoby dużo dublowania, a to zawsze kosztuje sporo sił i bywa niebezpieczne. Bieg był po prostu piękny – dużo słońca, dość ciepło, uśmiechnięci kibice i cudowne kolory jakie może dać tylko jesień.

Po przebraniu zdecydowałem się, że biegnę tylko w startówce, czapce i rękawiczkach, bluzę ze startu miała zabrać Lucyna. Na starcie grobowa cisza i wszyscy mierzą się wzrokiem. Tutaj jest duża szansa, że się przybiegnie na końcu. Bieg zaplanowałem na zejście poniżej 38 minut. W Garminie jest funkcja wirtualnego partnera – ustawia się zadaną prędkość i urządzenie pokazuje czy partner wyprzedza cię czy odwrotnie. Po raz pierwszy zdecydowałem się na użycie tej funkcji na zawodach i ustawiłem na 37:55, jak go wyprzedzę to osiągnę cel. I w zasadzie to dalej nie mam o czym pisać bo partner zadziałał genialnie. Utrzymywałem przewagę 6-10 sekund nad urządzeniem i biegłem kilometry jak po sznurku, wszystkie z minimalną odchyłką od 3:46 min/ km. Rzeczywiście trasa okazała się bardzo płaska a asfalt niezbyt dobry w paru miejscach, regularnie, na każdym okrążeniu wpadałem w te same dziury. W okolicach mety stała moja ekipa, z pewnością miałem najsilniejsze wsparcie spośród wszystkich biegnących. Darli się jak opętani, pies szczekał, a w dodatku jeden z przyjaciół krzyczał: „dawaj Grzesiek bo kobieta cię wyprzedza!”, biegnąc zastanawiałem się dlaczego Piotruś myśli, że takie seksistowskie okrzyki bardziej mnie dopingują? Na ostatniej pętli (ok. 1,7 km) wydawało mi się, że przyspieszam, ale Garmin pokazał co innego, ten odcinek pokonałem w tym samym, równym tempie co resztę, więc pewnie dało się we znaki zmęczenie. Oczywiście przyspieszyłem 200 m przed metą, żeby mnie przypadkiem jakaś kobieta nie wyprzedziła na ostatnich metrach.

Równy i skuteczny bieg zawdzięczam również taktyce, umiejętności znalezienia kogoś kto biegnie podobnym tempem i nie obrazi się gdy się biegnie za nim. Jakieś 2/3 trasy zrobiłem za Mateuszem Belowskim z numerem 717 (sprawdziłem na liście wyników), któremu w tym miejscu serdecznie dziękuję za ten bieg. Mój czas netto – 37:43, 36 miejsce w klasyfikacji ogólnej i 5 w kategorii 40-50.

Wieczorem, gdy rozmawiałem o biegu z Lucynką, usłyszałem – „jakoś mało zmęczony przybiegłeś, ci przed tobą gorzej wyglądali”. I jeszcze gdy przeglądałem wieczorem wskazania z Garmina okazało się, że średnie wartości tętna z większości kilometrów są w okolicach 172-173 uderzeń na minutę. Podobną średnią tętna mam w drugiej połowie maratonu, czy więc w krótkich biegach nie powinienem dawać z siebie więcej? Czy to czasami nie jest tak, że organizm jeszcze spokojnie może, ale głowa już nie pozwala? Hm, za kilka dni Bieg Niepodległości, mam numer 501….

Dane techniczne:

świetna relacja – Grzegorz Rogóż

świetne zdjęcia – Lucyna Nowak

trasa – zrzut GPS na traseo.pl

przygotowanie – Paweł Raja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s