Instytucja biegania


12 lat temu postanowiłem poprawić kondycję. Byłem zawsze tuż przed końcem. Zawsze z zadyszką i uśmiechem na twarzach nauczycielach wf. Powiedziałem dość.  Ten pierwszy trening pamiętam do dziś. Zwykłe czarne trampki z białymi sznurówkami, każdy je miał, kosztowały 10-15zł i służyły do wszystkiego. Były genialne. Ale nie o trampki chodziło, tylko o prostotę sprzętu biegowego, który był jedynie dodatkiem do niesamowitego uczucia, które płynęło z każdym nowym krokiem. To był straszny bieg. Niecały km w jedną stronę. Dwa postoję i powrót do domu idąc. Nie myślałem, że tak się wciągnę. Nie sądziłem, że będę kiedyś potrzebował 10km rozbiegania przed właściwym treningiem – tyle zajmuje mi teraz porządna rozgrzewka. Kolejne pętle, kolejne chaotyczne i przerywane plany. Metodycznie, nie wiedziałem jak biegać. To było jak co raz nowe sprawdzanie organizmu. Czy dam radę zrobić dodatkowe 200-350m?

Z czasem, dosyć niepostrzeżenie, bieganie stało się wewnętrzną potrzebą. Treningi coraz mocniejsze, bo przecież tylko takie poprawiają formę… Kilka drobnych kontuzji, na które nie zwracałem uwagi. Nadal trampki, zwykłe bawełniane koszulki, brak zmian w diecie. Paliwo w postaci ubioru, jak i jedzenia nie miało znaczenia. Przecież dzięki bieganiu jestem zdrowy – nie muszę więc zmieniać swoich przyzwyczajeń. Powoli jednak zacząłem dostrzegać konieczność zmian. Trochę lepsze buty, lepsza bielizna, więcej warzyw i owoców. Zacząłem poprawiać małe elementy i stopniowo zmniejszać obciążenia treningowe. Zalety pamięci mięśniowej i wydolnościowej poznałem dzięki kolejnym zawodom bez odpowiedniego przygotowania. Teraz znam swoje możliwości, wiem, jak zmobilizować się do mocniejszego biegu. Mentalnie to już jednak zupełnie co innego.

Cieszę się bieganiem, każdym kolejnym krokiem. Elementy w postaci trochę lepszych butów, odpowiedniego, choć bez kokieterii stroju i dostarczanie właściwego paliwa w postaci witamin i minerałów (na temat odżywiania pojawi się niedługo na blogu tekst chemika). 12 lat biegania z czego 3/4 bez przygotowania dało trochę w kość. Chcę biegać do końca życia, dlatego zależy mi na dobrym sprzęcie. Bo to ostatecznie jest fundamentalne w długoterminowej realizacji planu.

Dzięki rozmowom z biegaczami, wymieniam poglądy, cieszę się z nowinek biegowych, dzielę się zdrowym uzależnieniem. Piszę o tym, szukam informacji. Dopytuję amatorów, profesjonalistów, producentów o ich doświadczenia. To pomaga.

Aktualnie działam z trzema, znanymi dla każdego z nas instytucjami biegowymi (instytucje to pojęcie, które wykorzystuję w pracy doktorskiej; por. Nowa Ekonomia Instytucjonalna):

http://natural-born-runners.pl/ – dbam o stawy, o nawodnienie, odpowiedni ubiór

http://biegajznami.pl/ – dopytuję, zaczepiam i szukam dyskusji

http://biegigorskie.pl/ – rozpoczynam organizację biegów typu Skyrunning (http://skyrunningpoland.wordpress.com/)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s