W zimie trzeba pić.

trójpolówka

Kwestia nawadniania i uzupełniania traconych drogocennych substancji podczas wysiłku myślę, że nurtuje każdego. Kiedy za oknem żar leje się z nieba jest to powiedzmy w miarę oczywiste

i sądzę, że każdy ma na ten czas swoje patenty i rozwiązania, to zimą już nie dla wszystkich jest to takie jasne…
Kolega na przykład (niezależnie zresztą od pory roku i aury za oknem) nigdy nie zabiera ze sobą picia – nie lubi nosić bidonów i innych bukłaków – ale za to ma zawsze w kieszonce 5PLN i w spożywczaku albo ‚na lokalnym CPN’ie’ tankuje i uzupełnia braki🙂

Ja na długie wybiegania zabieram nerkę (na biegówki zresztą też) albo porzucam bidon  pod jednym z drzew na ok 3km lasu i w drodze powrotnej się nawadniam😀
I w minionym sezonie wyłącznie na wodzie z miodem się utrzymywałem …
To w sezonie letnim. Ale zimą to nie jest już takie oczywiste. Niby pocimy…

View original post 99 słów więcej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s