Kalendarz Skyrunning 2013


To już oficjalne. Światowa Federacja Skyrunning opublikowała zestaw głównych biegów Skyrunning na rok 2013.

Skyrunner® World Series 

SKY
1. SPAIN: Maratòn Alpina Zegama-Aizkorri – 42k, Basque Country – May 26
2. FRANCE: Mont-Blanc Marathon – 42k, Chamonix – June 30
3. USA: Pikes Peak Marathon, Colorado – 42k – August 18
4. SWITZERLAND: Matterhorn Ultraks – 46k, Zermatt – August 24
5. ITALY: Skyrunning Xtreme – 23k, Limone sul Garda – October 13

ULTRA

1. SPAIN: Transvulcania Ultra Marathon – 83k, La Palma – May 11
2. ANDORRA: Ronda dels Cims – 170k, Vallnord – June 21
3. FRANCE: Ice Trail Tarentaise – 65k, Val d’Isère – July 14
4. USA: Speedgoat – 50k, Park City, Utah – July 27
5. USA: Ultra Race of Champions “UROC” -100k, Vail, Colorado – September 28

VERTICAL
1. RUSSIA: Mount Elbrus Vertical Kilometer® – May 7
2. SPAIN: Ribagorza Vertical Kilometer®, Barruera – May 18
3. FRANCE: KM Vertical, Chamonix – June 28
4. GREECE: Gerania Vertical Kilometer®, Loutraki – September 8
5. ITALY: Xtreme Vertical Kilometer®, Limone sul Garda – October 11

emelie-forsberg1

Picture taken from http://iancorless.org/

Dodatkowe informacje znajdziecie pod tym linkiem:

http://skyrunning.com/index.php?option=com_content&view=article&id=185:2013-sws-new-races-new-formats&catid=37:article-slider-content&Itemid=134

Kalendarz w wersji pdf:

2013 SWS CALENDAR 28_11

Skyrunning Poland


In cooperation with:

Biegi Górskie (http://www.biegigorskie.pl/), Piotr Zieliński (http://www.essetic.com/) and Sokół Zakopane (http://sokol.zakopane.pl/) I am proud to show you what we have produced.

Do you like?

Check the information on http://www.biegigorskie.pl/zapraszamy-na-v-bieg-im-dh-f-marduly/ or ask me 🙂

Philippine Skyrunning Association – Akyathlon 2012


This year I would recommend you to take a closer look ath th PSA, as this is getting big!

The Philippine Skyrunning Association (PSA) is a non-stock, non-profit organization promoting the sport of Skyrunning (high altitude running) in the Philippines.  PSA is recognized by the International Skyrunning Federation (ISF) and is acknowledged as the official ISF member-organization in the Philippines.

On 18th February you will be able to spot one of their greatest running event:

http://philskyrunning.com/events/pilipinas_akyathlon_international

Full information and the pdf brochure:

http://philskyrunning.com/yahoo_site_admin/assets/docs/Pilipinas_Akyathlon_2012_-_Event_Info-1.22183317.pdf

All the information about other races and how to get involved:

http://www.philskyrunning.com/

philskyrunning.com

Pierwszy bieg, 10km


Po trzech dniach aklimatyzacji w Malezji postanowiłem pobiegać. Minimalny dystans, który zawsze robię to 10km i tym razem nie mogło być mniej. Przywiozłem z Polski dwie pary butów do biegania, garmina i koszulki z Maratonu Wrocław. Czas pobiegać. Zostawiam strażnikowi klucze i biegnę w kierunku Petronas Towers, gdyż tą trasę już poznałem.

Do centrum biegnę wzdłuż zakorkowanej ulicy, nie przejmuję się tym jednak. Już po pierwszym kilometrze czuję przypływ endorfin. To prawie dwa tygodnie bez biegania i teraz każdy krok sprawia osobną przyjemność. Cieszę się bieganiem. Kiedy ostatnio czułeś to samo? W którym momencie pojawia się nieświadome przyzwyczajenie do czegoś, co tak bardzo kochasz? Potrzeba było mi tej przerwy. Nigdy jej nie planowałem, tak jak nigdy nie myślałem na poważnie o okresie roztrenowania. No bo ostatecznie, uwielbiam wysiłek. Teraz przez ból stopy zatrzymanie się było koniecznością.

Biegnę pustym chodnikiem (w Malezji ludzie nie chodzą), krawężniki stanowią tu niezłe urozmaicenie. Wbiegam do parku w centrum Kuala Lumpur. Sztuczna bieżnia na oko, 1.25km. Mnóstwo ludzi. Spacerują, rozmawiają, usiłuję biegać. Zupełnie jak ja. Robię trzy okrążenia. Jestem zlany potem. Tempo po 5:25, a szybciej nie pobiegnę. To wolno, szczególnie gdy we wrześniu zrobiłem 18:12 na 5km… Jutro będzie lepiej. Czas się w końcu przygotować na zawody Skyrunning Philipines, które odbędą się 18 lutego!

Wracam tą samą trasą. Muszę dobić do 10km. Ostatecznie tuż przy końcu dobijam ostatnie metry biegnąc w te i z powrotem. Czas prawie 56 minut. Ostatni raz tak się zgrzałem na zawodach Sentiero delle Grigne we Włoszech organizowanych przez Skyrunning 🙂

SkyRunning World Series final – Sentiero delle Grigne, dzień 3


Maraton miał się zacząć o 7.30, a połówka półtorej godziny później. Plany popsuła pogoda. Od wczoraj cały czas pada, a teraz jeszcze błyska. Grupa, która pojechała na start pierwsza, wraca się do hotelu. Zastanawiam się, jak będzie wyglądać przygotowana wcześniej trasa. Jestem już po skromnym śniadaniu, przebrany i w miarę przygotowany. W zeszłą niedzielę zrobiłem Maraton Wrocław i przynajmniej trzyma mnie znajomość dystansu… Zagaduję jakiegoś Włocha, który z rodziną wybiera się na start. Jest i miejsce dla mnie. Fajnie, że jego żona mówi po angielsku, to ratuje sytuację.

W Pasturo, małej górskiej miejscowości, widać mnóstwo biegaczy. Tu właśnie odbędzie się się finał SkyRunning  World Series, którego ostatnim biegiem jest Sentiero delle Grigne, jednocześnie dla niektórych to ostatnia szansa na przebicie się do pierwszej dziesiątki. Wchodzę do pomieszczenia, gdzie ktoś powinien przyjąć ode mnie plecak. Przyzwyczaiłem się do biegów w Polsce. Rzucam plecak obok innych i tak jak wszyscy przestaję się nim teraz zajmować. Idę na zewnątrz ubrany w kurtkę przeciwdeszczową. Przechodzę przez bramkę i zostaję zapisany. Stajemy wszyscy w kolumnie i czekamy na start. Zaczynamy kilka minut wcześniej, bo przez ten deszcz i grzmoty nikomu nie chce się już stać. Ruszył Półmaraton – e Mezza Maratona delle Grigne.

Pierwszy kilometr po krętych uliczkach Pasturo, cały czas w górę. Obudzeni mieszkańcy choć dziwią się po co, to dopingują nas jak mogą. Potem mocno (jeszcze raz) w górę. Sporo przechodzi w marsz, w tym i ja. Dopiero później udaje nam się biec. Ale jest to ruch naprzemienny. Po pół godzinie widać coś w rodzaju ścieżki na szczyt masywu. Przypomina to rozciągnięty bieg na Śnieżkę. Dwa, trzy kilometry, a może mniej, bo sugeruję się czasem, jaki zabiera wdrapanie się na szczyt. Pod górę nikt mnie nie wyprzedza, jest wręcz przeciwnie. Podczas zbiegu zostaję na szarym końcu. Ta kolumna osób, mówiąc brzydko, robi ze mną co chce, a ja próbuję tylko nie wyrżnąć w wystające skały. Trudno. Na końcu tego zbiegu krótki postój. Kilka ciastek, dwa kubki soku i odrobina coli. Biegnę dalej, lecz przez chwilę mam mieszane odczucia, czy nie pomyliłem trasy. Przede mną i za mną nikogo nie ma. Staję, odsuwam się, przepuszczam zawodników z białymi numerami (to Maraton). Czy ja biegnę tak wolno, czy skrócili maraton i szybciej poszedł on naszą trasą? Dopiero za chwilę widzę czerwony numerek. Mezza?, pytam. Mezza, si. Oj błocka jest teraz mnóstwo, to nic. Mkniemy przez strumyki, gdzie wody do kostek. W tym miejscu nastąpi pochwała asicsów. Asics Enduro 7, kupione miesiąc temu to chyba najlepszy model asicsów jaki miałem. Świetny grip, świetne spięcie i trzymanie po bokach. Praktycznie zero amortyzacji, lecz nic nie boli, gdy biegnę po kamiorach. Czuję je, ale to zupełnie inne wrażenie niż w Kayano, czy Cumulusach.

Na kolejnym postoju ten sam energetyczny zestaw. Pytam ile jeszcze? Quattro! Quattro? Molto bene :). Odczułem ulgę. Choć to 17km, a ja mam na liczniku ponad 2.5 godziny, to fajnie wiedzieć, ile jeszcze do końca. I znowu błoto, teraz jest strasznie. To wygląda jak Bieg Katorżnika. Zwalniam, staję, robię wszystko, by się nie wywrócić, nie poślizgnąć. Ostatnie dwa kilometry to trawa, kamienie, a potem już asfalt. Próbuję wyprzedzić kilka osób, ale nie spinam się już. W leju przez ostatnie 50m słyszę dopingujące krzyki – Go Paul! Jestem, nawet nie wiem, jaki dokładnie czas, potem sprawdzę. Chcę się przebrać i „iść dalej”. Schodzę w stronę sali i jak wszyscy korzystam ze źródełka ze świeżą górską wodą. Obmywam buty i nogi aż do kolan. Myję się, przebieram i siedzę jeszcze z 10 minut, by zebrać myśli. Wypatruję swoich znajomych Włochów i Anglików. Staję koło nich i czekam, aż pójdziemy wspólnie zjeść.

Świetna organizacja i pełne talerze. Siedzimy, rozmawiamy. Naprzeciwko jakiś Brytyjczyk, który zrobił „pełny” maraton. Opowiada o technice, o bieganiu w Szkocji. Za pół godziny widzę go na podium jako zwycięzcę dzisiejszego biegu. Niezłe zaskoczenie. Daje mi potem zrobić sobie zdjęcie i potrzymać trofeum :).

Tom Owens, Zwycięzca Sentiero delle Grigne

Tom dał mi potrzymać trofeum. Szkoda, że złapałem je odwrotnie...

Cieszę się, że mogłem wziąć udział w tym biegu. Siadam koło organizatora i jeszcze chwilę rozmawiamy. Czy chciałbym SkyRunning w Polsce? Czy mamy jakiś bieg, który mógłbym włączyć w cyklu biegów SkyRunning? Chodzi mi głowie kilka…